Tymek weryfikuje, czyli wyprawka w praktyce

Jak wiecie, przed porodem skrupulatnie przygotowałam kosmetyczną wyprawkę, którą znajdziecie TUTAJ. Jednak po urodzeniu synka, wiedza teoretyczna musiała zostać trochę zweryfikowana. Nie mówię, że to co zrobiłam było zupełnie nie trafione. Co to, to nie, ale przydała się mała modyfikacja. Wciąż nie są to uniwersalne przepisy, bo każde dziecko jest inne i inaczej reaguje na dane preparaty, ale chciałam Wam pokazać jak Tymkowa wyprawka wyszła w praktyce.

Pielęgnacja niemowlęcej pupy – krem

Przygotowałam krem przeciw odparzeniom, taki jak w tym przepisie (KLIK). Jestem z niego bardzo zadowolona. Co prawda nie używałam go przez pierwszy miesiąc życia Tymka, ponieważ dużo praktyczniejszym produktem okazała się najzwyklejsza mąka ziemniaczana. Na początku nie mogłam sobie pozwolić na dłuższe wietrzenie pupy i czekanie, aż krem się wchłonie, bo syn (jak na chłopaka przystało) gdy tylko poczuł powietrze z radością siusiał i nie tylko. Skrobia ziemniaczana bardzo dobrze chłonie wilgoć, a do tego działa ściągająco i delikatnie przeciwzapalnie. Kiedy nauczyłam się lepiej sobie radzić ze strażackimi zapędami, przeszłam do kremu wyprawkowego, który świetnie się sprawdza. Łatwo się rozprowadza, szybko wchłania i łagodzi wszelkie zaczerwienienia.

Pielęgnacja niemowlęcej pupy – płyn micelarny

Z tego produktu również jestem zadowolona, ale wprowadziłam małe modyfikacje. Zmniejszyłam zawartość emulgatora do 2%. Taka ilość w zupełności wystarczy. Dobrze zmywa brud i nie pieni się zbyt intensywnie. Życie pokazało, że przy dziecku wszystko zużywa się z nieprawdopodobną szybkością i z racji ekonomicznym zamiast hydrolatu używam wodę. Jeżeli przygotowuję mniejszą ilość (na 2-3 dni) nie dodaje nic więcej, ale jeżeli chciałabyś przygotować większą porcję, to polecam dodanie konserwantu DHA-BA w ilości 1%. Czyli zmieniona receptura wygląda tak:

• Emulgator P-4C     2,0 g
• Woda przegotowana     98,0 g

Początkowo, kiedy używałam hydrolatów, Tymek dobrze tolerował wodę lipową, różaną, rumiankową, ale przy hydrolacie lawendowym pupa była trochę zaczerwieniona. Tak jak pisałam poprzednio, płynem zwilżam kompresy włókninowe i jeśli o nie chodzi to mam kolejną praktyczną informację. Najlepiej kupować bezpośrednio u producenta (cena dwa razy niższa niż w aptece). Ja kupuję na tej stronie (KLIK). Od 115 zł jest darmowa wysyłka, a ilość kupiona za tę kwotę starcza mi na 2- 2,5 miesiąca.

Był moment, kiedy skończyły mi się kompresy i musiałam użyć chusteczek nawilżonych (Dada Cotton). Po jednym dniu stosowania na pupie wyszło silne zaczerwienienie, a nawet krosty. Udało mi się to zaleczyć sudocreamem (stosowałam tylko na czas wystąpienia podrażnienia). Poza tym incydentem nie mam żadnych kłopotów z pielęgnacją pupy synka.

Kąpiel – oliwka

Kolejny produkt z którego jestem zadowolona. Skóra po kąpieli jest odpowiednio natłuszczona, a sam produkt jest bardzo wydajny. Jak pisałam wcześniej, nie trzeba stosować mieszanki olei, można wybrać tylko jeden i dodać do niego emulgator SLP w ilości 10%.

Kiedy pojawiło się zaczerwienienie na pupie, zaczęliśmy naprzemiennie kąpać synka raz w oliwce, raz krochmalu. Czyli znowu wracam do skutecznej i taniej mąki ziemniaczanej. Wystarczy przygotować „kisiel” na łyżce skrobi i dodać do kąpieli. Krochmal bardzo dobrze łagodzi wszelkie zmiany na skórze dziecka.

Ciemieniucha – oliwka

Na szczęście nie mamy większego problemu z ciemieniuchą. Możliwe, że to przez codzienne stosowanie tej oliwki i wyczesywanie główki, ale jeżeli któraś z Was stosowała ten olejek na intensywną ciemieniuchę u malucha, to czekam na opinie, czy pomogło czy nie.

Pielęgnacja ciała -olej kokosowy

Potwierdzam, to co napisałam wcześniej. Olej kokosowy jest absolutnym numerem jeden jeśli chodzi o pielęgnację niemowlaka. Stosuję go do codziennego masażu Tymka. Skóra jest bardzo dobrze nawilżona i natłuszczona. Olej szybko się wchłania, a do tego synek cudownie pachnie (pomijając fakt, że bez tego uwielbiam jego naturalny zapach).

Stosowałyście któreś z powyższych? Jaka jest Wasza opinia? A może macie inne sprawdzone sposoby na pielęgnację dziecka?

 

 

18 przemyśleń nt. „Tymek weryfikuje, czyli wyprawka w praktyce

  1. I ja dołączam do grona tych, które się bardzo cieszą, że trafiły na Twoją stronę i to na dodatek jeszcze przed porodem 😉 Rodzę za niecałe 2 miesiące i bardzo chciałabym pielęgnować dziecko jak najbardziej to możliwe naturalnie, i tu pojawiają się pytania 🙂 Podawane przez Ciebie przepisy na mikstury, tak z perspektywy czasu, na ile starczały? Chodzi mi głównie o krem przeciw odparzeniom i 200 ml butelkę oliwki do kąpieli? Składniki na oliwkę już mamy zakupione, chce się odpowiednio przygotować na zakupy kremowe 🙂 I trochę z innej beczki – polecasz jakieś naturalne proszki/płyny/kapsułki do prania odpowiednie dla niemowląt (choć rodzice chętnie dołączą:)). Wielkie dzięki za odpowiedź, wielkie dzięki za serię wpisów – bardzo się przydały 🙂

    1. Przepraszam, że dopiero teraz, ale niedawno urodziłam i musiałam się wyłączyć 🙂 Dziękuję za miłe słowa 🙂 Krem 100 ml jeśli używasz go tylko do pupy, to starczy Ci spokojnie na 2 miesiące jak nie dłużej, ale polecam stosować na całe ciało (oczywiście jeśli jest taka potrzeba u dziecka), bo się świetnie sprawdza, no i wtedy wiadomo starczy na krócej, pewnie koło 1 miesiąca. Oliwka starczy też na około miesiąc, tyle że ja kąpie noworodka co drugi dzień. Co do proszków to ekspertką nie jestem. Ja używałam Lovele płyn do prania, albo biały jeleń hypoalergiczny, a jako płyn do płukania zawsze ocet. Pozdrawiam i życzę udanego porodu 🙂

      1. Serdecznie dziękuję za odpowiedź i gratuluję kolejnego potomka 🙂 Mam nadzieję, że Twoje przepisy się sprawdzą i starczy nam wytrwałości, by nie przejść na sklepowe produkty 😉 Pozdrawiam!

        1. Jak już się wprawisz, to przygotowywanie swoich kosmetyków nie będzie dla Ciebie żadnym problemem 🙂 Powodzenia i pozdrawiam 🙂

    2. Asiu, wspaniała wiadomość! Również gratuluje serdecznie! ☺️
      Magdo, rzeczywiście trochę praktyki a kremik można ukręcić w 5 minut między przygotowaniem kanapek a podaniem do stołu ☺️?
      Pozdrawiam serdecznie!

      1. Asiu, Karolino, dziękuję za dobre słowo 🙂 Najbliższe otoczenie przewiduje, że szybko nam się takich „cudów” odechce, tym bardziej cieszy mnie info, że wcale nie jest to takie trudne 🙂 Pozdrawiam!

  2. Mam pytanie odnośnie płynu micelarnego do pupy. Jaka powinna być relacja składników jeśli chciałabym zrobić więcej płynu na zapas? Jak długo mogę go wtedy przetrzymywać i czy powinien być w lodówce? Pozdrawiam 🙂

    1. Stężenie emulgatora to 2% czyli stosunek składników to 2 części emulgatora do 98 części wody. Większą ilość zalecam trzymać w lodówce, nie dłużej niż 2-3 tygodnie (czas zależy m.in. od sposobu użytkowania). Jeśli chcesz wydłużyć przydatność dodaj konserwant DHA-BA w ilości 1 %. W tym przypadku stosunek składników będzie wyglądał następująco: 1 część konserwantu, 2 części emulgatora i 97 części wody. Dzięki temu możesz przechowywać płyn nawet do 6 miesięcy poza lodówką. Pozdrawiam

  3. Nie wiem czy dobrze rozumiem zmianę ilości emulgatora P-4C w płynie micelarnym (chyba muszę się cofnąć do podstawówki;):) w podstawowym przepisie z hydrolatem w ilości 192g należało dodać 8g emulgatora. Po weryfikacji przez Tymka:) wystarczy na tę samą ilość hydrolatu dodać 4g emulgatora? czy źle liczę?

    1. Możliwe, że wyjaśnienie nie było zbyt jasne. Przekaz miał być taki, żeby ostateczny roztwór miał stężenie emulgatora na poziomie 2%, czyli w tym przypadku 196 g hydrolatu i 4 g emulgatora.

  4. Ja nie stosuję zupełnie żadnych kosmetyków poza sporadycznym sięganiem po oliwkę albo bepanthen i w razie odparzeń przemywaniem pupy naparem z lipy.
    Ostatnio u Róży pojawiły się małe suche plamki na skórze. Jest ich mało i szybko znikają, ale zastanawiam się, czy powinnam coś z tym zrobić. Piszesz o jakimś śmierdzącym oleju – są inne sposoby?

    1. Aktualnie sama walczę z takimi suchymi plamami, trochę metodą prób i błędów. Próbuję też z olejem z pachnotki, jak będę miała jakieś zadowalające wyniki na pewno dam znać 🙂

  5. Ale fajnie, że trafiłam na Twoją stronę, bo właśnie się zastanawiałam co zrobić z moim atopowym synkiem. Robię wprawdzie kremy dla siebie i ciężkie tłuste kremy-maści do pupy malucha, ale od jakiegoś czasu szukam receptury na krem nawilżający do maluchów.

    A zaczęło się ponad dwa lata temu, kiedy chodziłam na szkołę rodzenia i położna zawyrokowała, że najlepsza do kąpieli malucha jest zwykła parafina. Kosmetyki sklepowe nie wzbudzały mojego zaufania, więc ucieszyłam się, że jest taki fajny i tani środek. Nie zweryfikowałam tego, a jeszcze wtedy nie miałam pojęcia o istnieniu takiej działki jak kosmetyki DIY. No i od maleńkości synek się kąpał w parafinie — brrr–, a miał skórę mocno przesuszoną i lekarki kazały kupować aptekowe emolienty. A ja się zawsze zastanawiałam-po co te emolienty które przecież opierają się na parafinie, tyle że są dużo droższe. Po pół roku okazało się, że skóra mojego malucha nadal jest beznadziejna i zanim wyszło że to AZS, byłam przekonana, że to ja tą parafiną zniszczyłam mu nieodwracalnie skórę. Na pewno mu nie pomogłam, ale.. ojej, masakra, jaka byłam zła na własną głupotę. Ale to spowodowało, że zaczęłam się interesować tematem. A za chwilę okazało się, że na świat ma przyjść kolejny maluch, tym razem córka, i postanowiłam, że tym razem od początku będzie inaczej. Olejek kokosowy + krem na bazie masła shea sprawdza się u nas doskonale. Ale już robię zamówienie bo chcę wypróbować Twoje receptury. Pozdrawiam!

    1. Niestety takie myślenie (o „cudownej” parafinie i parafinowych emolientach) cały czas jest popularne u położnych i lekarzy, no ale na szczęście powoli się to zmienia na lepsze. Jeśli chodzi o AZS, ostatnio u synka zaobserwowałam łuszczące się, zaczerwienione plamki na ciele (przypominające zmiany atopowe). Mam nadzieję, że to tylko chwilowa reakcja alergiczna na coś co zjadłam, ale smaruję te plamki olejem neem i mam wrażenie, że pomaga, a skóra szybciej się regeneruje. Trzeba przyznać, że olej neem zwyczajnie śmierdzi, ale ma niesamowite właściwości i warto się przemęczyć.

  6. Mamy bardzo podobne spostrzeżenia! 🙂 Mąka ziemniaczana na początku, teraz przed założeniem pieluchy smarujemy poleconym kremem wzbogaconym oliwą, i działa rewelacyjnie! Przemywamy wodą gotowaną i używamy płatków kosmetycznych dla niemowląt (takie większe) albo ostatnio w biedronce ukazały się bawełniane ręczniczki (100%bawełny, 50 sztuk) i też się bardzo dobrze sprawdzają! Ale przerzucimy się chyba na Twoją propozycję, bo bardziej ekonomiczna się wydaje!

    Do kąpieli przy nawale pokarmu dodawaliśmy mamine mleczko! Teraz robimy herbatkę rumiankową albo z lipy, roztwór z siemienia lnianego.

    Polecam bardzo domowy hydrolat z nagietka! Po zrobieniu oliwki nagietkowej (za przepis bardzo dziękuję, uratowała życie brodawek w pierwszych dniach!) zostały jeszcze kwiatki. Używając zwykłej zaparzarki do kawy, w 2-3 minuty, można taki zrobić zastępując kawę kwiatkami! Dodajemy do kąpieli, przemywania i do kremów dla mamy 🙂

    1. Oliwkę nagietkową używałam też na początku na suchą skórę przy uszkach!

      No i oczywiście codzienny masaż olejem kokosowym, zdecydowanie jako gwóźdź programu!

    2. Super pomysły. Bardzo lubię domowe hydrolaty, które można robić za pomocą kawiarki. Trzeba tylko pamiętać, że należy je szybko zużyć albo dodatkowo zakonserwować, ale pomysł na „recycling” nagietka jest świetny 🙂

Dodaj komentarz