Archiwa tagu: oleje dla dziecka

Olej jojoba najlepszy na atopową skórę dziecka

Ostatnio koleżanka poprosiła mnie o pomoc przy pielęgnacji jej prawie 3-miesięcznego syna. Problem polegał na tym, że skóra, głównie  na twarzy, zaczęła mu się czerwienić, przesuszać i łuszczyć. Przy przygotowywaniu kosmetyków dla takich maluszków, trzeba pamiętać o tym, że ich skóra jest prawie 4 razy cieńsza od naszej, przez co nie stanowi ona takiej tarczy przed zewnętrznym środowiskiem, jak w przypadku dorosłego. Wszystkie substancje jakie aplikujemy na skórę Naszego bobasa mogą z łatwością przeniknąć przez skórę, następnie dostać się do krwiobiegu, a w konsekwencji wykazać działanie ogólnoustrojowe. Brzmi to bardzo groźnie, ale tylko w takim przypadku, kiedy rzeczywiście użyjemy niezdrowych, toksycznych substancji, które będą długofalowo podtruwały Nasze dziecko. Czytaj dalej Olej jojoba najlepszy na atopową skórę dziecka

Wzbogacony, oliwkowy odpowiednik bepanthenu sensiderm

Ja już wcześniej pisałam, trochę uderzyła mnie ubogość składu oryginalnego kremu bepanthen, na szczęście firma Bayer postanowiła wprowadzić kilka wariacji na temat tego kremu. Między innymi odnalazłam bepanthen sensiderm, który w swoim składzie zawiera d-pantenol, a oprócz tego oliwę z oliwek i masło Shea. Co prawda producent już nie uwypukla 5% zawartości prowitaminy B5, co niestety wiąże się pewnie z dużo mniejszą koncentracją tej substancji w kosmetyku. Nie ma też dokładnie określonej zawartości fazy tłuszczowej, ale pamiętając, że mamy do czynienia z kremem obstawiam, że waha się ona miedzy 20 a 25%. Czytaj dalej Wzbogacony, oliwkowy odpowiednik bepanthenu sensiderm

Na odparzenia maluszków – naturalny Bepanthen z miętową nutą

W odpowiedzi na prośbę Ilo, dziś Bepanthen w kremie. Po przestudiowaniu składu oryginału, byłam dość zdziwiona, że jest tam tylko 10%  fazy tłuszczowej, z czego całość to emulgatory albo „promotory wchłaniania”, czyli substancje zwiększające wchłanianie d-pantenolu w głąb skóry. W oryginale nie ma żadnego odżywczego oleju roślinnego, a jedyne działanie opiera się na 5 % d-pantenolu, co w porównaniu z ceną tego preparatu, według mnie jest delikatnym nadużyciem. Mimo tego, krem ma jedną, istotną zaletą. Nie posiada w składzie pochodnych ropy naftowej, czyli wazeliny, parafiny stałej, ciekłej, ani sylikonów, a jedynie syntetyczne składniki tłuszczowe, co przekłada się na lepsze dotlenienie skóry – czyli plus.  Czytaj dalej Na odparzenia maluszków – naturalny Bepanthen z miętową nutą

Lżejsza konsystencja czyli Linomag w kremie

Idąc za ciosem dziś chcę zaprezentować drugą dostępną na rynku wersję, czyli linomag w kremie. W przeciwieństwie do większości tego typu preparatów, maść od kremu nie różni się tylko konsystencją. W kremie został dodatkowo zastosowany kwas borny, dzięki czemu formulacja jest bardziej ukierunkowana na działanie przeciwzapalne. Niestety, zastosowanie kwasu bornego wiąże się z tym, że nie można stosować tego kremu u dzieci poniżej 3-go roku życia, co jest z resztą napisane na opakowaniu. Czytaj dalej Lżejsza konsystencja czyli Linomag w kremie

Linomag maść – naturalne odpowiedniki cz. I

Na pierwszy rzut – linomag. Polska maść znana i lubiana. Składnikiem czynnym jest tutaj olej lniany, który jest bogactwem witamy F czyli mieszaniny niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Olej lniany jest znany z tego, że ma w sobie bardzo duże stężenie kwasów omega-3 (nawet do 60%). Przyspieszają one regenerację skóry, zmiękczają i odżywiają ją. Olej lniany również działa przeciwzapalnie, więc można go stosować na różnego rodzaju podrażnienia, odparzenia i zmiany skórne. Minusem tak dużej zawartości kwasów omega-3 jest ich wysoka podatność na utlenianie, czyli psucie się. Czytaj dalej Linomag maść – naturalne odpowiedniki cz. I

Nagietkowy szał dla ciężarnych – Oliwka dla dzieci i maść na brodawki dla karmiących mam – przepisy

Witam Was po długiej przewie urlopowej 🙂

Sierpień i odrobina września minęły mi pod znakiem wypoczynku. Dość długo się nie odzywałam, za co Was przepraszam, ale potrzebowałam takiego odcięcia, żeby zregenerować wszystkie siły. Nareszcie wypoczęta i pełna energii zabieram się za nadrabianie zaległości. Na początku chcę się pochwalić, że zostałam zaproszona do współpracy ze szkołą rodzenia „Mamutek” (klik), gdzie 19.09.2014 poprowadzę zajęcia pt. „Naturalna pielęgnacja kobiet w ciąży i dziecka”. Oczywiście, w związku z tym wydarzeniem intensywnie się przygotowuję i testuje różne receptury, między innymi na naturalną maść na podrażnione brodawki dla karmiących. Dzisiejszy post będzie z tym ściśle związany.  Czytaj dalej Nagietkowy szał dla ciężarnych – Oliwka dla dzieci i maść na brodawki dla karmiących mam – przepisy